piątek, 9 stycznia 2015

"Gapisz mi się na majtki?" Rozdział X



Rozdział X:
Happy Ending

         - Mogłabym zapytać o to samo! – krzyknęła. – Kto tu jest!?
         - O co ci chodzi? – zapytał z niewinnym uśmiechem.
         - Kto tu jest? Ola!? Czy jakaś inna!?
Wolfram wstał, podszedł do dziewczyny i zabrał jej biustonosz, który zwiną i schował w tylnej kieszeni swoich jeansów.
         - Nikogo nie ma, lubię rozrzucać dziewczęce ciuchy i udawać że z kimś jestem. Nie mogę? Mam swoje fetysze! – fuknął i odszedł od niej wychodząc z pokoju. Ciesząc się wygraną, a jego siostrzyczka o niczym się nie dowie… plan miał jedną lukę.
         - Miałeś czekać… - mruknęła Alicja.
         - Nosz kurwa… prawie mi się udało… - jęknął Wolfram.
Aneta odwróciła głowę, i zobaczyła że tuż obok jej brata  nagą Alicje. Która z równie wielkim szokiem spojrzała na „kuzynkę”.
         - A…A…Alicja?
         - We własnej… - spojrzała w dół i szybko się zasłoniła. – Nagiej osobie… dodała…
         - Co ty tu… co wy tu… co… - zaczęła zalewać się łzami. – co się dzieje?
Wolfram zasłonił twarz, i wgapił ją w podłogę. Przy okazji co chwile zerkał na Alicje, której prezentem dla niego, była jej obroża na szyi. Na twarzy Alicji nie było żalu, lekko przytuliła się do blondyna.
         - Przecież jesteście kuzynostwem… - powiedziała Aneta mówiąc to.
„Kuzynostwo” uśmiechnęło się.
         - Nie jesteśmy spokrewnieni… - powiedział Wolfram. – Tata Alicji nie jest z nami spokrewniony. Dziadek go adoptował.
         - Ale dlaczego wy…?
         - To proste… - odpowiedziała Alicja. – My się kochamy. – cmoknęła Wolframa w usta.
         - Ta… to jest logiczne… ta… przepraszam… ja nie powinnam… cię zachęcać… przepraszam Wolf… - rozpłakała się na dobre, a para kochanków przykucnęli do niej (bo przez to wszystko już dawno usiadła na podłodze) i ją przytuli. Po chwili wstała i ruszyła do pokoju. – Ja… ja wam nie będę przeszkadzać… przepraszam… - i poszła. 

         Alicja w niezbyt dobrym humorze podeszła do kuchni, gdzie postanowiła dla uspokojenia zrobić kanapki. Ale gdy tylko stanęła przy blatach, jej kochany kuzynek nie dał jej spokoju. Objął ją od tyłu i lekko polizał w szyje. Jednak też omijał jej obróżkę. Jego dłonie znów wylądowały na piersiach i bieliźnie. Cichy szept Wolframa obudził humor dziewczyny.
         - Kocham cię…
Dziewczyna uśmiechnęła się i lekko się cofnęła. Palcem przeleciała po jego twarzy, brzuchu i kończąc na rozporku, sprytnie go rozpięła. Jego męskość, zasłonięta szarym materiałem. Odchyliła się i palcem odsłoniła co skrywała pod bielizną.
         - Mogę…? – zapytał niepewnie.
         - Tak… mam bezpieczne dni.
         - Dobrze… - już chciał zdjąć bokserki, kiedy w drzwiach tym razem pojawił się ojciec. A raczej powoli się wychylał z wyjątkowo zboczonym uśmiechem.
         - Nosz kurwa! – krzyknął Wolfram. – Tato!
         - Dobra, dobra… - rzucił im prezerwatywy, po czym uciekł z wyjątkowo dziwnym śmiechem.
         - Wolf… - zaczęła. – Zróbmy to kiedy indziej… ok?
         - No dobrze… - uśmiechnął się i cmoknął ją w policzek.
         - Dobra, czas się ubrać… mogę odzyskać mój staniki?
         - Ależ oczywiście… - oddał jej to co chował w tylnej kieszeni. – Trzeba wszystko uporządkować… rodzice… Aneta… Ola… kurde… ucieknijmy stąd.
         - Nie, zostajemy. – wtuliła jego głowę w swoje piersi. – Tu jest nasze miejsce. Prawda?
         - Tak… to nasze miejsce na ziemi…

środa, 7 stycznia 2015

"Gapisz mi się na majtki?" Rozdział IX



Rozdział IX:
Świadomość Rodzinna

         Aneta nic nie wiedziała, o prawdziwych relacjach Wolframa z Alicją. Ci też w domu starali się powstrzymywać. W ich kontaktach za wiele się nie zmieniło, starali zachowywać się „normalnie”. Aż do dnia, kiedy to „kuzynostwo” wróciło wcześniej. Blondyn nie mógł się powstrzymać, i gdy tylko zamknęli drzwi, dziewczyna wylądowała na ścianie, a Wolfram zatapiał się w jej soczystych wargach. Ona lekko zaskoczona, ale splotła dłonie za jego karkiem. Jedna dłoń chłopaka znajdowała się za głową Alicji, przytrzymując ją przy nim. A druga powędrował pod krótką, sięgającą  ¾ uda miniówką i powoli ściągał jej czarne rajstopy. Lekko odchyliła swoją głowę.
         - Tutaj?
         - Nie chcesz? – zapytał takim tonem, jakby jęknął.
         - Nie dbam o to…  - odpowiedziała znów łącząc się w pocałunku. W tym momencie zabrał obydwie ręce i w kilku ruchach zdarł białą bluzkę z ciała Alicji. Ta się uśmiechnęła i odsunęła się od kochanka. Pokazała mu stołek na którym mieli zwyczaj ubierania butów. On posłusznie usiadł, i uważnie śledził wzrokiem swoją miłość. Ona zaczęła lekko się bujać, kręcić tyłkiem, tuż przy twarzy Wolframa. Co chwile było widać czerwoną bieliznę, jakby wyczuwała to, co ma nastąpić. W końcu przestała, i jednym ruchem odpięła miniówkę, która bezwładnie opadłą na ziemię. Dziewczyna stała tylko w bieliźnie i jak to miała w zwyczaju, uśmiechnęła się i zapytała.
         - Gapisz mi się na majtki?
         - Nie… - odpowiedział. - … na najpiękniejsze stworzenie na świecie. – dodał, po czym wstał. Znów przyległ do kuzynki, lecz jego dłonie nie były tak grzeczne jak planował. Jedna już wsunęła się jej pod stanik, a druga do, a raczej pod jej majtki. Zagłębiając palce w „wilgotniej jaskini”, prawię od razu poczuł dreszcz na idealnym ciele dziewczyny.
         - Obawiasz się? – zapytał, liżąc jej szyje.
         - Z tobą? Nigdy… - odpowiedziała odchylając głowę do tyłu. – Rób ze mną co zechcesz… - jęknęła.
         - Jak sobie życzysz… - odpowiedział i wyjął rękę. Chwycił jej dolną część bielizny i z całej siły pociągnął do siebie. Jęknęła, gdy tylna część zrulowała się i wpiła się w jej ciało.
         - To bolało…
         - Sama chciałaś bym robił co chce… - odpowiedział i znów zatopił się w pocałunku. Jego język delikatnie pieścił jej język, dziąsła i podniebienie. Rozpiął jej stanik, i rzucił go na drzwi. Obiema dłońmi zaczął masować jej piersi. Dziewczyna przylegała do niego jęcząc. Ale ona odepchnęła go. Znów się uśmiechnęła, pokręciła palcem przed rozpaloną twarzą chłopaka.
         - Usiądź sobie w pokoju… zaraz przyjdę… z prezentem… - sapała. 

         Niewiele myśląc, Wolfram posłusznie wykonał polecenie. Usiadł zadowolony z siebie i czekał, na swoją boginie. Niespodziewanie dla niego, do pokoju weszła Aneta. Jej mina, porównywalna do dziecka, któremu zabrano zabawkę. W rękach trzymała czerwony biustonosz i spoglądała na Wolframa. Ten stał się mniej pewniej i szybko rękami zakrył swoje „małe” wybrzuszenie.
          -Aneta? Ty nie w szkole?